poniedziałek, 23 lutego 2015

Prolog.

-Mamo oddaj! -wyciągnęłam rękę w stronę mamy, która upierała się i nadal nie chciała mi oddać mojego od kąt wróciłam z koncertu, największego skarba.
-Emily przestań krzyczeć. -zaczęła oglądać kostkę do gitary. -Hemmo, a kto to?
-Wokalista.. mamo proszę cie oddaj -zrobiłam proszące oczy z nadzieją że odda
-Przestań to na mnie nie działa. Idź do siebie przebierz w coś normalnego i przyjdź na dół.
-Alee mam..
-Nie ma ale, Jack przyjdzie przyjdzie więc chociaż dla niego się jakoś ubierz -schowała kostkę do kieszeni od spodni.
Poszłam wkurzona do pokoju. Bez kostki, zła, i jeszcze zmuszona się przebrać w coś dla niej normalnego. Czyli sukienka i szpilki. Jak zawsze na kolacje. I jeszcze ten dupek przyjdzie. Przecież ja tam zwariuje.
Jack.. taki sam jak oni. Nasze rodziny się kolegują, pracują razem i niestety jesteśmy na siebie skazani. Niby on jest taki idealny i ja mam z nim być. Bo to „dobra partia dla mnie” i będzie „kimś wielkim, jak jego rodzice”. A prawda jest taka że ja mu się podobam, ale oni mi nie. Po za ładną buźką i niezłym ciałem.. to nic w nim takiego niezwykłego nie ma. Podrywanie mu nie wychodzi, jest chwilami już chamski. Ale tylko jak rodzice nie patrzą. A tak to dobrze wychowany, dobry, mądry. Wcale nie dla mnie.
Weszłam do garderoby, zabrałam granatową sukienkę, dość krótką bo do połowy ud. Dół był zrobiony z tiulu a reszta ładnie dopasowana do tali. Góra z nie dużym biustem. Szybko się pomalowałam. Nie szczególnie bo nałożyłam trochę pudru, malinowa szminka, i ciemno szary tusz.
-I jak dało się ładnie ubrać.. -mama nalewała wody do szklanek przed kolacją. Ustawiła na szklanej tacy i dała na stół.
-Tak.. -zobaczyłam Jack'a wychodzącego z łazienki. Ubrany był z garniak, widać było że drogi.. i do tego czarna muszka. Dobra wyglądał świetnie ale nie to się liczy.
-Witaj kochanie -poczułam jak jego zimne jak lód ręce oplatają mnie w dłuż bioder. I jego usta całujące mnie w policzek.
-Cześć.. -chwyciłam go za nadgarstki i odciągnęłam od siebie. Udając że jestem wielce zachwycona tym że go widzę pocałowałam go lekko w usta.
Kolacja się przedłużała. Przez połowę kolacji rodzice i Jack rozmawiali o firmie i o tym jak to super będzie jak się pobierzemy i będziemy już tak do końca razem. A przez drugie pół kłóciłam się z nimi lub tym kretynem. Z rodzicami o koncert na który poszłam bez pozwolenia, i karą było zabranie mi kostki którą złapałam. A z tym.. o to że nie chcę z nim iść na przyjęcie do jakiegoś jego kolegi. I jeszcze co chwila obrywał ode mnie w twarz lub rękę.. pozwalał sobie dotykać mnie gdzieniegdzie i zdejmować mi bieliznę. Tak żeby nikt nie widział. A nawet jakby widzieli to nic..

-Dobranoc, nie bój się odzyskam twoją kostkę. Ale to chwile potrwa. -ucałowałam plakat Luke'a Hemmings'a. Położyłam się zmęczona do łóżka, zawinęłam w pierzynę i poszłam spać.

O to małe wprowadzenie. Nie wiem czy za krótkie czy nie.
Komentujcie. Polecajcie. A po poprawkach będzie 1. Rozdział ;)
-Mrs.Hemmings

7 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. dzisiaj wstawię. Dziekuję fanko nr.1 <3 -Mrs. Hemmings

      Usuń
  2. Fajny rozdział, świetna fabuła, ale czytając natknęłam się na błędy ort. Innym to może nie przeszkadzać, ale nie ukrywam że mi trochę tak (znalazła się polonistka xd ale nie moja wina że mam bzika na punkcie poprawności językowej). Poza tym jest ok. Będę śledzić twoje dalsze postępy. Czekam na next i weny życzę xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Będę się starała poprawić błędy. Ale z ortografii jestem średnia.

      Usuń
  3. jest trochę błędów, przyznaję bez bicia, że ich nie lubi,ę i wypalają mi oczy. Nie lubię także dokładnych opisów ubioru... Nie ma w nich ni złego, po prostu ich nie lubię xDD Błędy składniowe też się zdarzają. Nie wiem ile lat ma twoja bohaterka, ale z tego co czytam to jakieś 14. Czytam wiele ff i wiem, że lubimy pisać O 16-17- letnich dziewczynach. To tyle z mojego marudzenia xD Ogólnie jest spoko i jeszcze tu wrócę. :D

    OdpowiedzUsuń