-Mamo
oddaj! -wyciągnęłam rękę w stronę mamy, która upierała się i
nadal nie chciała mi oddać mojego od kąt wróciłam z koncertu,
największego skarba.
-Emily
przestań krzyczeć. -zaczęła oglądać kostkę do gitary. -Hemmo,
a kto to?
-Wokalista..
mamo proszę cie oddaj -zrobiłam proszące oczy z nadzieją że
odda
-Przestań
to na mnie nie działa. Idź do siebie przebierz w coś normalnego i
przyjdź na dół.
-Alee
mam..
-Nie
ma ale, Jack przyjdzie przyjdzie więc chociaż dla niego się jakoś
ubierz -schowała kostkę do kieszeni od spodni.
Poszłam
wkurzona do pokoju. Bez kostki, zła, i jeszcze zmuszona się
przebrać w coś dla niej normalnego. Czyli sukienka i szpilki. Jak
zawsze na kolacje. I jeszcze ten dupek przyjdzie. Przecież ja tam
zwariuje.
Jack..
taki sam jak oni. Nasze rodziny się kolegują, pracują razem i
niestety jesteśmy na siebie skazani. Niby on jest taki idealny i ja
mam z nim być. Bo to „dobra partia dla mnie” i będzie „kimś
wielkim, jak jego rodzice”. A prawda jest taka że ja mu się
podobam, ale oni mi nie. Po za ładną buźką i niezłym ciałem..
to nic w nim takiego niezwykłego nie ma. Podrywanie mu nie
wychodzi, jest chwilami już chamski. Ale tylko jak rodzice nie
patrzą. A tak to dobrze wychowany, dobry, mądry. Wcale nie dla
mnie.
Weszłam
do garderoby, zabrałam granatową sukienkę, dość krótką bo do
połowy ud. Dół był zrobiony z tiulu a reszta ładnie dopasowana
do tali. Góra z nie dużym biustem. Szybko się pomalowałam. Nie
szczególnie bo nałożyłam trochę pudru, malinowa szminka, i
ciemno szary tusz.
-I
jak dało się ładnie ubrać.. -mama nalewała wody do szklanek
przed kolacją. Ustawiła na szklanej tacy i dała na stół.
-Tak..
-zobaczyłam Jack'a wychodzącego z łazienki. Ubrany był z garniak,
widać było że drogi.. i do tego czarna muszka. Dobra wyglądał
świetnie ale nie to się liczy.
-Witaj
kochanie -poczułam jak jego zimne jak lód ręce oplatają mnie w
dłuż bioder. I jego usta całujące mnie w policzek.
-Cześć..
-chwyciłam go za nadgarstki i odciągnęłam od siebie. Udając że
jestem wielce zachwycona tym że go widzę pocałowałam go lekko w
usta.
Kolacja
się przedłużała. Przez połowę kolacji rodzice i Jack rozmawiali o firmie i o tym jak to super będzie jak się pobierzemy i będziemy
już tak do końca razem. A przez drugie pół kłóciłam się z nimi
lub tym kretynem. Z rodzicami o koncert na który poszłam bez
pozwolenia, i karą było zabranie mi kostki którą złapałam. A z
tym.. o to że nie chcę z nim iść na przyjęcie do jakiegoś jego
kolegi. I jeszcze co chwila obrywał ode mnie w twarz lub rękę..
pozwalał sobie dotykać mnie gdzieniegdzie i zdejmować mi bieliznę.
Tak żeby nikt nie widział. A nawet jakby widzieli to nic..
-Dobranoc,
nie bój się odzyskam twoją kostkę. Ale to chwile potrwa.
-ucałowałam plakat Luke'a Hemmings'a. Położyłam się zmęczona
do łóżka, zawinęłam w pierzynę i poszłam spać.
O to małe wprowadzenie. Nie wiem czy za krótkie czy nie.
Komentujcie. Polecajcie. A po poprawkach będzie 1. Rozdział ;)
-Mrs.Hemmings
Świetny <3 kiedy rozdział ?
OdpowiedzUsuńdzisiaj wstawię. Dziekuję fanko nr.1 <3 -Mrs. Hemmings
UsuńFajny rozdział, świetna fabuła, ale czytając natknęłam się na błędy ort. Innym to może nie przeszkadzać, ale nie ukrywam że mi trochę tak (znalazła się polonistka xd ale nie moja wina że mam bzika na punkcie poprawności językowej). Poza tym jest ok. Będę śledzić twoje dalsze postępy. Czekam na next i weny życzę xx
OdpowiedzUsuńDziękuję. Będę się starała poprawić błędy. Ale z ortografii jestem średnia.
UsuńŚwietne! <3
OdpowiedzUsuńDziękuję.
Usuńjest trochę błędów, przyznaję bez bicia, że ich nie lubi,ę i wypalają mi oczy. Nie lubię także dokładnych opisów ubioru... Nie ma w nich ni złego, po prostu ich nie lubię xDD Błędy składniowe też się zdarzają. Nie wiem ile lat ma twoja bohaterka, ale z tego co czytam to jakieś 14. Czytam wiele ff i wiem, że lubimy pisać O 16-17- letnich dziewczynach. To tyle z mojego marudzenia xD Ogólnie jest spoko i jeszcze tu wrócę. :D
OdpowiedzUsuń